SP7IWA – WANDA

Przygodę z radiem rozpoczęłam w wieku 14 lat, kiedy to w moim liceum rozpoczęło działalność Szkolne Koło Ligi Obrony Kraju. Z inicjatywy kolegów z pruszkowskiego klubu SP5KMB zorganizowaliśmy kurs krótkofalarski, na który ja też zaczęłam uczęszczać. Nauka, szczególnie telegrafii przychodziła mi bardzo łatwo. Gdy już „łyknęłam krótkofalarskiego bakcyla” pracując emisją AM z radiostacji klubowej, koledzy zabrali mi mikrofon i dali klucz telegraficzny.

I tak rozpoczęła się moja miłość do emisji CW. Po uzyskaniu świadectwa uzdolnienia i prawie roku oczekiwania uzyskałam licencję amatorską i znak SP5IWA. Moim pierwszym radiem była oczywiście popularna wtedy RBM-ka i prosta antena typu dipol 2×19.5 m. Wkrótce zostałam właścicielką wzmacniacza na QQE 06/40 i elektronicznego klucza telegraficznego.
Najlepsze moje lata, jeśli chodzi o pracę w eterze nastąpiły po roku 1988, kiedy to udało się ściągnąć z USA tak bardzo upragniony przeze mnie fabryczny transceiver, było to TEMPO 2020. Jednocześnie, za namową Tomka SP5CCC, zaczęłam używać komputera i programu Wojtka SP4LVG do prowadzenia logu stacyjnego.

Zdobywałam pierwsze dyplomy, zostałam członkiem klubu specjalistycznego SPDXC, a później również zgłosiłam się do ARRL. Przeniesienie się do Kielc umożliwiło mi wymarzoną pracę na antenie kierunkowej. Kolejne już radio FT100MP, na dachu antena Mosley PRO57B.

Dziś pracuję na pasmach ze swojego pierwszego QTH uzupełniając swoje kwadraciki, czyli tabelkę przygotowaną wiele lat temu, obejmującą wszystkie kraje DXCC z podziałem na CW i SSB. Zaczęłam nawet używać emisji cyfrowych, głównie FT8 i FT4.
Moje osiągnięcia w eterze na dzień dzisiejszy to: 339 krajów DXCC Mixed (po 335 SSB i CW, 179 DIG).

Na wyższych pasmach (20m – 10m), z racji dużej aktywności w tym lepszym okresie propagacyjnym mam ponad 300 potwierdzonych podmiotów; 40 i 30 m – prawie 300; 80m – 200 podmiotów, a 60 i 160 ok. 100. Pasmo 6 m to tylko potwierdzone 42 kraje (na razie).

Moje marzenie – żeby komuś wreszcie udało się zdobyć wyspę Bouvet. Ostatni brakujący mi kraj, który tylko raz w życiu słyszałam, ale piekłam wtedy wielkanocne mazurki i czasu na radio nie było.
Działalność społeczna poza klubem nie była moją mocną stroną. Trochę „dobrego” starałam się zrobić będąc przed laty członkiem Zarządu Oddziału PZK w Warszawie, ale kiedy to było? Jednakże od kilku już lat pełnię obowiązki skarbnika w tymże Oddziale i nawet to lubię.

Staram się maksymalnie ułatwić sobie pracę, ucząc się i wprowadzając do swoich działań nowe, świeżo poznane funkcje używanego oprogramowania. Ostatnio zaczęłam się interesować zrobieniem fajniejszej, oddziałowej strony www oraz uruchomienia komunikatora w kilku grupach tematycznych dla członków Oddziału, który umożliwiałby szybszą wymianę informacji.